-
Praca na czarno? Kiedy nie można doprosić się o u | kutfiusz...
Witam.
Jest sobie firma A która zatrudnia kilku pracowników. Wszyscy dostali
te same warunki, czyli pierwszy miesiąc "na próbę", potem umowa na
stałe.
Schody zaczynają się kiedy pracownicy domagają się umowy na ten
pierwszy miesiąc. Firma twierdzi co chwila że umowy już są w
przygotowaniu, żeby potem powiedzieć że dostaniemy je na koniec
miesiąca z datą wstecz odkąd zaczęliśmy. Pytania o przyszłość też
pozostają bez odpowiedzi, czyli "nie damy żadnych gwarancji czy
zostaniecie", jednocześnie mówiąc że jeszcze będą chcieli drugi
miesiąc (na takich samych warunkach czyli niewiadomo za ile nie
wiadomo jaka i kiedy umowa) "potestować".
Jak to wygląda z punktu widzenia prawa, wiem że na każdą wykonaną
pracę pracodawca musi dać umowę w której będzie okres i płaca.
Pierwszy raz szczerze mówiąc spotykam się z takimi praktykami jako że
branża do "biednych" nie należy. Jeśli to był miesiąc próbny, zawsze
była umowa po dniu-dwóch zapoznania się ze stanowiskiem, a po miesiącu
decyzja co robimy dalej. A tu wygląda na to że dwa miesiące mamy robić
na czarno, żeby potem usłyszeć werdykt? Z jednej strony wiem że PIP
się zajmuje takimi przypadkami, ale to myślę że ostateczność, też ze
swojej strony nie chcę wyciągać najcięższych dział. Za wszystkie
przemyślenia i uwagi z góry bardzo dziękuję :(
-
Re: Praca na czarno? Kiedy nie możnadoprosićsię o umowę... | spam...
> Z jednej strony wiem że PIP
> się zajmuje takimi przypadkami, ale to myślę że ostateczność, też ze
> swojej strony nie chcę wyciągać najcięższych dział. Za wszystkie
> przemyślenia i uwagi z góry bardzo dziękuję :(
Odrazu skarga do PIP, i nie ostateczność a pierwsza rzecz jaką należy zrobić.
--
-
Re: Praca na czarno? Kiedy nie możnadoprosićsię o | kutfiusz...
On 26 Maj, 19:42, s......
> Odrazu skarga do PIP, i nie ostateczność a pierwsza rzecz jaką należy zrobić.
Tak, wiem, tylko co się w takim przypadku dzieje? Pewnie w pierwszej
instancji firma ma to załatwić polubownie, czyli dostanę umowę do tego
dnia zgłoszenia do pip ;) i pieniądze za ten okres i mi podziękują...
Czy coś za to firmie grozi? Czy tylko pisemko z PIP że taki i taki
zgłosił sie ze skargą i proszę z nim uregulować wszystkie stosunki
wynikające ustawy itd? Nie ma też co ukrywać że robimy prace nie
związane z naszą "ustną" umową, czyli remontowe, elektryczne, itp...
Żadnego ubezpieczenia ani nic. Z jednej strony ktoś może powiedzieć
"rzucić to w cholerę i zgłosić do pip", ale z drugiej niestety na
rynku nie jest różowo, i dopóki jest nadzieja że coś się zmieni,
wolałbym na razie polubownie wierząc w dobre intencje ludzi.
Podejrzewam że jeszcze tych kilka dni do końca maja, potem będę
działał.
-
Re: Praca na czarno? Kiedy nie można doprosić się | "Jotte" <tjp3...
W wiadomości
news:27ef6343-b755-457e-956f-99ab8363a9ed...
kutfiusz...
> Jest sobie firma A która zatrudnia kilku pracowników. Wszyscy dostali
> te same warunki, czyli pierwszy miesiąc "na próbę", potem umowa na
> stałe.
> Schody zaczynają się kiedy pracownicy domagają się umowy na ten
> pierwszy miesiąc.
Czy na piśmie i z powołaniem się na odpowiednie artykuły KP, czy tylko
paszczą?
> Jak to wygląda z punktu widzenia prawa
KP od art. 25, a jak coś nie tak to art. 18^4 i 18^5.
--
Jotte
-
Re: Praca na czarno? Kiedy nie można doprosić się o umowę... | "Robert Tomasik" <robert.tomasik...
Użytkownik
news:27ef6343-b755-457e-956f-99ab8363a9ed...
Jeśli jest Was kilku pracowników, to spać spokojnie i przyglądać się
rozwojowi sprawy ze spokojem. Jeśli firma tych umów ostatecznie nie da, to
należy sprawdzić, czy zgłoszono Was do ubezpieczenia społecznego
bezpośrednio w ZUS. Pewnie nie, bo jakby zgłosili, to by takich hec nie
robili, bo i po co. Niezgłoszenie zatrudnionego pracownika jest
przestępstwem (art. 219 kk). Tylko pamiętaj, że w praktyce ZUS (a zanim w
praktyce sąd i prokuratura) uważa za dochowanie obowiązku, gdy pracodawca
zgłasza pracownika wraz z pierwszą wymaganą za niego składką, czyli zdaje
się 20-tego kolejnego miesiąca. Przy okazji przeważnie jeszcze prokuratura
robi to w kumulacji z art. 218 kk.
Na pracodawcę bym jakoś nadmiernie nie naciskał. Powinien swoje obowiązki
znać i bez tego. Jeśli ma zamiar z obowiązków się wywiązać, to uczyni to
bez nalegania, a ciągłe naciski może źle odebrać. Jeśli zamiaru wywiązać
się nie ma, to po prostu się zabezpieczy i zwolni Was.
Opisany przez Ciebie sposób zatrudnienia nie najlepiej świadczy o
pracodawcy i raczej nie wiązałbym z nim większych nadziei. Pracować na
razie można, ale warto rozejrzeć się za inną pracą. Po prostu z punktu
widzenia pracodawcy takie zatrudnienie jest wielką nieostrożnością. Nie
dość, że w razie wypadku w pracy będzie musiał rentę płacić z własnej
kieszeni do śmierci, to jeszcze naraża się na prostą kombinację
pracowników, którzy nagle pójdą do sądu pracy i powiedzą, że zatrudniono
ich za wynagrodzeniem przykładowo 5.000 zł/m-c. Jeden pracownik, to załóżmy
sąd mógłby mieć wątpliwości. Ale kilku zgodnie świadczących, to dla
pracodawcy poważny problem.
Istnieje jeszcze trzecia możliwość, ze pracodawca chce Was oszukać i nie ma
zamiaru po miesiącu nie tylko Was zatrudnić, ale i zapłacić za pracę. Takie
rzeczy się zdarzają. Wówczas idziecie razem do Prokuratury i składacie
zawiadomienie o oszustwie na Waszą szkodę - art. 286 kk. 219 i 218 kk dojdą
do tego automatycznie.
Kluczowym w każdym razie pozostaje, by nie podpisać podsuniętej przez
pracodawcy umowy cywilnoprawnej na ten zaległy okres.