-
OBRONA KONIECZNA (nożem) - jakie prawa ma napadnięty? | Seryozha <Seryozha...
Tego wieczora spacerowałem sobie wieczorem po osiedlu, juz po zmroku, i w
pewnym momencie tak sie jakoś złożyło, że całkiem przypadkiem przyszło mi
przechodzić w p u s t e j i c i e m n e j uliczce, wąskiej i
klaustrofobicznej, o b o k grupy kilkunastu podpitych piwem i wyraźnie
znudzonych (gdzieś tak) 19-20 latków.
Pewnie nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego ale w momencie przechodzenia obok
tychże dało się w y r a ź n i e wyczuć b a r d z o n a p i ę t ą
atmosferę, a w połowie tego wątpliwości rozwiały wyraźne z a c z e p k i
słowne. Wyraźnie wyczuwałem, że ci goście mają ochotę jakoś uatrakcyjnić
sobie nudny sierpniowy osiedlowy wieczór, najchętniej "dając wpierdul"...
Prosze uwierzyć, nie jestem strachliwy, ale pewnie wolałbym pójść inną
drogą, lecz nie było można tego przewidzieć gdyż uliczka jest naprawdę
ciemna jak cholera, po wejściu na nią nie można już nigdzie skręcić w bok a
przy wejściu na nią nie było widać owej niepokojącej grupy znudzonej
osiedlowej młodzieży... tak więc mogłem t y l k o zawrócić lecz to
mogłoby wywołać efekt "gonienia króliczka", czyż nie?
Przeszedłem więc obok, bardzo pewnym lecz s p o k o j n y m krokiem, "mową
ciała" całkowicie ignorując zaczepki słowne, wogóle nie patrząc na bok, i
IMHO to właśnie jako j e d y n e zapobiegło jakimś r ę k o c z y n o m.
Ja jednak mam pytanie...
Otóż w tym samym dniu (w południe) łaziłem sobie po bazarze i natrafiłem tam
na ofertę sprzedaży całej kolekcji białej broni typu bardzo poręczne i
ładnie wykonane n o ż e s p r ę ż y n o w e.
O mało co nie zakupiłem sobie jednego takiego scyzoryka, tak "na wszelki
wypadek".
Oczywiście przechodząc obok grupy podpitych i mających wyraźną ochotę na
jakąś zadymę 19-latków natychmiast pomyślałem o możliwości kupna noża
sprężynowego.
Trochę trenuję pewną tzw. sztukę walki samoobronnej i wydaje mi się, że
umiałbym rozsądnie wykorzystać ten rekwizyt w otwartej ulicznej
konfrontacji z grupą kilkunastu osób ż ą d n y c h k r w i (bo jednak
samymi gołymi rękami przy takiej przewadze liczebnej prawdopodobnie bym
sobie nie poradził).
Otóż: JAKA BYŁABY MOJA SYTUACJA PRAWNA gdybym został napadnięty i użył noża
do obrony i nawet poważnie przy tym zranił 1-dnego lub więcej napastników?
Szczerze gorąco zapraszam do dyskusji!
--
Seryozha
-
Re: OBRONA KONIECZNA (nożem) - jakie prawa ma napa | "witek" <witek7205...
"Seryozha"
news:f9lmmt$on8$1...
>
> Otóż: JAKA BYŁABY MOJA SYTUACJA PRAWNA gdybym został napadnięty i użył
> noża
> do obrony i nawet poważnie przy tym zranił 1-dnego lub więcej napastników?
Szczerze?
Żadna. Bo byś się mroził w lodówce.
-
Re: OBRONA KONIECZNA (nożem) - jakie prawa ma napadnięty? | "Sarajewo" <harobiker...
"witek"
news:f9m0mf$gjb$1...
>
> "Seryozha"
> news:f9lmmt$on8$1...
>>
>> Otóż: JAKA BYŁABY MOJA SYTUACJA PRAWNA gdybym został napadnięty i użył
>> noża
>> do obrony i nawet poważnie przy tym zranił 1-dnego lub więcej
>> napastników?
>
>
> Szczerze?
> Żadna. Bo byś się mroził w lodówce.
Czyli postępowanie podlegałoby umorzeniu.
T.
-
Re: OBRONA KONIECZNA (nożem) - jakie prawa ma napadnięty? | KrzysiekPP <jimi...
> Otóż: JAKA BYŁABY MOJA SYTUACJA PRAWNA gdybym został napadnięty i użył noża
> do obrony i nawet poważnie przy tym zranił 1-dnego lub więcej napastników?
Najprawdopodobniej nie musialbys sie niczym martwic, jesli chodzi o
sytuację po bójce, bo uzyliby tego noza przeciwko tobie ...
--
Krzysiek, Kraków, http://kp.oz.pl
-
Re: OBRONA KONIECZNA (nożem) - jakie prawa ma napadnięty? | Kapsel <kapsulskiWYTNIJTO...
Sun, 12 Aug 2007 02:38:02 +0200, Seryozha napisał(a):
> Trochę trenuję pewną tzw. sztukę walki samoobronnej i wydaje mi się, że
> umiałbym rozsądnie wykorzystać ten rekwizyt w otwartej ulicznej
> konfrontacji z grupą kilkunastu osób ż ą d n y c h k r w i (bo jednak
> samymi gołymi rękami przy takiej przewadze liczebnej prawdopodobnie bym
> sobie nie poradził).
Na samoobronie powinni Ci powiedzieć, że jak masz kilkunastu przeciwników,
to może być problem, choćby i z nożem.
Trafisz na dresów, to najczęściej wystarczy nakopać jednemu i reszta
ucieknie, trafisz na "fajterów" i będzie problem.
Zdecydowanie lepiej robić jak opisałeś - ignorować i nie unikać
konfrontacji. Też trenowałem techniki samoobrony, ale przy parunastu
podpitych osobnikach to bym zwyczajnie uciekał.
A prawnie, to zapewne byłoby zależne od tysiąca drobnych czynników i
gotowej odpowiedzi zapewne nikt nie poda.
--
Kapsel
http://kapselek.net
kapsel(malpka)op.pl